piątek, 30 kwietnia 2010

Officer review board - OCS

Właśnie odbyłem rozmowę z SFC M. Komisja oficerów która przeprowadzi rozmowę kwalifikacyjną zbiera się w czwartek.
Na oko wylatuje w środę do Graf, i w czwartek będę miał komisję.
Dokładnych godzin lotu się dowiem w poniedziałek.
:)

Jeśli dostane GO od tej komisji, "recenzja" mojego wystąpienia idzie w górę, gdzie decyzję "battalion board" zatwierdza krajowy "board".
Jak tam dostanę GO (około 2-4 tygodni - bo się raz na miesiąc zbierają), to lecę podpisać kontrakt.

środa, 21 kwietnia 2010

Still Waitin'

Niestety dalsze czekanie, z powodu chmur pyłu wulkanicznego, rekruter ma problemy z powrotem do bazy.

//

Still waiting, because of the volcanic ash clouds, SGT. M. is still on his way to the base.

sobota, 17 kwietnia 2010

Dalsze oczekiwanie? More waiting?

W poniedziałek mój "prowadzący" proces rekrutacji, wraca z szkolenia z USA i powinienem wiedzieć coś więcej o statusie Security Clearance.

//

My recruiter is coming back from stateside training on Monday, should get some information about my Sec. Clearance then.

BTW I updated a few older posts with their English versions.

piątek, 26 marca 2010

Długa przerwa

Długa przerwa spowodowana jest oczekiwaniem na security clearance (dostęp do danych niejawnych), co może trwać do 30 dni (a nawet ponad czasami).

Stay tuned!. :)

piątek, 12 marca 2010

Graf - Środa

Mądrość rekruta Nr 41: Lubiący zdrabniać Amerykanie bazę w Grafenwohr nazywają Graf, a w Vilseck, Vil albo Seck. Lubiący ładne nazwę niemieccy ochroniarze przy bramie mówią "Wilkom to the United States Army Base at Grafenwohr, Bavaria, Dojczland".

Środa była dniem leniwym, w południe pojechałem z SFC H. na siłownie (gym), zdać APFT (Army Physical Fitness Test). W drodzę na siłkę zadałem mu pytanie, kto jeździ tymi wszystkimi sportowymi samochodami po bazie. Tutaj czas na małą, a właściwie dużą dygresję.

Gdzieś tak w wtorek rano zauważyłem, że po bazie poruszają się 4 typy samochodów.
Amerykańskie sportowe, typu Ford Mustang, Dodge Challenger etc (wszystkie nowe). Zazwyczaj siedzieli w nich mundurowi. Tak z 1/3 samochodów w bazie była "muscle".
Potem jeździły nowe wielkie pickupy, SUVy, jeepy lub ostatecznie ogromne kombiaki europejskie. W nich głównie kobiety.
Trzeci rodzaj to małe sportowe europejskie samochody typu BMW Z3-Z4-Z5, Audi TT etc... W nich głównie mundurowi, czasami kobiety.
Ostatni rodzaj to ciut tańsze, paliwooszczędne toyoty i inne japońce i europejskie bryki. Ich jest najmniej.

Na to SFC H. wyjaśnił mi sprawę w miarę krótko i zwięźle. Każdy szanujący się sierżant jeździ Fordem Mustangiem lub ogromnym pickupem, koniecznie nowym. Przez to, że jedzenie ,szkolę i mieszkanie dla siebie i rodziny ma za darmo, stać go na taką brykę.
Szanujący się oficer powyżej CPT jeździ ładnym BMW lub Audi, bo ma trochę więcej stylu niż typowy redneck SGT. Chyba, że jest naprawdę cowboyem, to ma Chevy Corvette C6. :D
Jako, że obu stać na drugą brykę, to pani SGT lub CPT jeździ rodzinnym van-em typu mąż, żona, 3 dzieci i dwa psy, lub SUVem wielkości porządnej stodoły.
Małymi oszczędnymi samochodami jeżdżą szeregowi najniższego stopnia (PVT velcro:), oraz dzieci żołnierzy. Jak to ujął SFC H. (który ma Mustanga i jakiegoś suv'a dla żony): "nie stać było mnie na kolejnego nowego mustanga dla syna, więc musiał dostać używany samochód". Jak to usłyszałem to prawie z jego służbowego focusa wypadłem.

Paliwo na terenie bazy kosztuje poniżej 3$ za gallon (dla prywatnych samochodów, dla służbowych jest za darmo).
Jedzenie w supermarketcie (PX), jest o 1/2 tańsze niż w USA, i z 3x tańsze niż w Europie. Przykład na podstawie żelek Haribo. Duże opakowanie miśków haribo w Carrefourze w PL kosztuje 5,10zł. W Niemczech kosztuję 1,90euro (8zł prawie).
W PX-ie kosztuję 49 centów (1,5zł). Wszystkie produkty mają podobne przesunięcie cenowe.
Koniec dygresji, wracamy do APFT.

Test fizyczny odbyłem na siłce wielkości lotniskowca, z boiskiem do gry w siatkę, kosza, bieżnią zawieszoną pod sufitem etc.
Musiałem zdać test składający się z pompek, brzuszków i biegu na 2 mile (3200m).
Wymagania to ok. 40 pompek, 50 brzuszków i bieg w 15:40. (suma 60pkt z każdego ćwiczenia, razem 180pkt na 300pkt do zdobycia.

Pompki i brzuszki poszły szybko, odpowiednio 56 i 60, bardzo pilnują poprawnej formy, trzeba je robić idealnie, miałem trochę "powtórzonych", czyli nie zaliczonych powtórzeń.
Bieg był mordęgą, powietrze było strasznie suche, katar nie pomagał, i ukończyłem go z czasem 15:02.
Wynik łączny 220pkt.
Cel: Mieć 300pkt do jesieni.

Popołudnie spędziłem wypełniając więcej papierków i oglądając TV.
Niestety wymaganego oficera ROTC do komisji oficerskiej nie było i komisja została przesunięta na kolejną wizytę (czyli jak otrzymam sec. clearance, za około 30 dni).

Graf - Wtorek

W wtorek od rana byłem w klinice wojskowej na terenie bazy. Od 9tej do 1030 bardzo ładna pani w stopniu Specialist i mózgu wielkości naboju 5.56mm starała się mnie zarejestrować, bo nie mogła znaleźć w kompie formularza dla badań na OCS. Ostatecznie z punktu widzenia medycznego odbyłem badania na 68W (medyk wojskowy), bo ma takie same wymagania, a formularz na 09S (OCS), nie istnieje. Army logic.
Najpierw poszło badanie krwi, wzięli próbkę krwi, wysłali do laboratorium oraz kazali nasikać do słoiczka na badania narkotykowe.
Potem było badanie wzroku bez i z okularami, potwierdzono moją wadę, oraz potwierdzono, że mam wzrok 20/20 (idealny) z okularami/soczewkami. Czyli good to go.
Kolejne to badanie słuchu, zapakowali mnie do dźwiękoszczelnego pudła, nałożyli słuchawki i dali coś a'la długopis na kablu z guzikiem który miałem naciskać jak usłyszałem dźwięk z słuchawek. z 25 minut stukałem w ten przycisk, wyszedłem dostałem wynik badań który mi nic nie mówił i poszedłem na główne badanie przez lekarza. Okazało się, że SPC J. który nadzorował w szpitalu moje papiery poszedł na lunch (1130-13), więc i ja poszedłem.
Jak wróciłem, najpierw jakiś spec-4 mi zmierzył ciśnienie krwi i następnie lekarz (wyglądał jak Amisz :) ), zrobił badanie.
Obejmowało ono tak istotne rzeczy jak zakres ruchu kończyn, postawa, stopy, oraz czy posiadam oba jądra.
Okazało się że jestem ogólnie zdrowy (katar się nie liczył), powiedział, że słuch też mam ok, jak i że mam oba jądra (najważniejsza wiadomość całego dnia :D). Dostałem stempelek w papiery i wio do biura.
Resztę dnia spędziłem wypełniając więcej papierków i oglądając w hotelu telewizję (Armed Forces Network).

Grafenwohr - Poniedziałek

W poniedziałek przyleciałem do Norymbergii, gdzie mnie odebrał SFC H. swoim służbowym fordem focusem. Godzinka jazdy i jesteśmy w Grafenwohr gdzie znajduje się średniej wielkości baza, gdzie stacjonuje brygada Strykerów. Baza otoczona podwójnym płotem, dostaje przepustkę, w środku zaskoczenie, przenieśli amerykańskie miasteczko i posadzili w Niemczech. Poza dużą ilością ludzi w UCP, to wygląda jak typowe miasto. Domki, Burger Kingi, salony samochodowe, supermarkety. Koszary dla niezamężnych żołnierzy wyglądają lepiej niż akademiki dla studentów w Polsce. Fotek niestety nie mogłem robić.

Prawie poniedziałek spędzam w biurze wypełniając papierki (recruiting station), gdzie siedzą SFC H. i SFC N. (SFC M. wyjechał na miesiąc do USA). Popołudniu SFC H. wiezie mnie do bazy w sąsiednim mieście, Vilseck, gdzie przemiła pani przeprowadza dla mnie i 3 dziewczyn ASVAB'a. Wynik dostaje wdg. skali procentowej zdających (percentile score), czyli gdzie lokuje się względem wszystkich innych zdających w USA. Dostaje 95, czyli 95% zdających jest gorsze od mnie. Potrzebny mi GT score będzie za tydzień, bo to wyliczają w Nowym Yorku. SFC H. powiedział, że z jego doświadczenia, będę miał GT=130+ (potrzebuje do OCS 110). On miał Percentile Score 75, i GT=119, więc się nie martwię. Wracamy do biura, gdzie dostaje trochę formularzy medycznych do wypełnienia.

Koło 19tej SFC H. wiezie mnie do hotelu na terenie bazy, standard gdyby był za bazą, to tak na oko 80 euro za noc, więc lans i bauns. Na wtorek mam być w biurze o 9tej, i biorą mnie na testy medyczne.